Wiadomo nie od dziś, że ostry nóż to podstawa w leśnej aktywności, przychodzi czas, kiedy to narzędzie trzeba będzie naostrzyć, tylko na czym to zrobić?Przeglądając oferty, często trafiamy na ostrzarki z wymuszony kątem ostrzenia np. Spyrderco Triangle, Lansky Deluxe itp., które zostały stworzone dla amerykanów, którzy wszystko

muszą mieć “idioto odporne” i czy warto je kupować? Według mnie nie, ich cena jest dość wysoka i przy odrobinie chęci będą zbędne, gdy nauczymy się ostrzyć z „ wolnej ręki” (wcale nie jest to takie trudne, jakby mogło się wydawać, czy jak przekonują nas ludzie od marketingu, którzy chcą sprzedać swój produkt). Przejdźmy do narzędzi służących do ostrzenia z „wolnej ręki”. Osełki diamentowe kosztują dość sporo, jeżeli posiadamy nóż ze stali, które może nie są mistrzami trzymania ostrości za to łatwo się ostrzą np. 420,440, 12C27, 1050-1095 (noże z tych stali polecam w teren, oczywiście dużą rolę gra obróbka cieplna, więc może okazać się, że gorsza stal będzie trzymać lepiej ostrość od lepszej stali). Moim zdaniem w tym wypadku osełka diamentowa jest zbędna, będzie natomiast nieoceniona, jeżeli posiadamy nóż z super stali, która bardzo długo trzyma ostrość jednak ciężko się ją ostrzy np. CMPS30V, CMP440V, ATS-34, 154CM, D2 itp. ze względu na to, iż diamenty bardzo szybko ścierają stal. Kamienie ostrzące, czyli popularnie zwane osełkami, zaczynając od japońskich kamieni wodnych kończąc na zwykłych osełkach za parę złotych, które można kupić w markecie budowlanym, które wybrać? Uważam, że wystarczy zwykła osełka za parę złotych ( do ostrzenia noży, a nie kos), są one dwustronne, z jednej strony bardziej szorstka, z drugiej mniej szorstka, taka osełka pozwoli nam naostrzyć nóż do poziomu pozwalającego ciąć kartkę papieru i będzie to wystarczająco dla noża terenowego. Jeżeli naostrzymy taki nóż do poziomu golenia włosów na przedramieniu to po pierwsze taka wypolerowana krawędź straci agresje cięcia, a po drugie będzie bardzo cienka, co przy spotkaniu z twardym materiałem np. drewnem, będzie skutkowało szybkim tępieniem noża. Na zwykłym kamieniu nie wyostrzymy tak noża( bynajmniej ja się z takim nie spotkałem, być może są wyjątki), aby wypolerować krawędź, będzie potrzebne coś jeszcze można to zrobić na spodzie kubka lub talerza ceramicznego gdzie nie ma szkliwa, po tym zabiegu nóż będzie golił.

Świetną osełkę można zrobić naklejając za pomocą taśmy dwustronnej papier ścierny wodny na coś idealnie płaskiego np. klocek drewniany, pleksi, sklejkę itp. Papieru o numerze 240 będziemy używać do bardzo tępych noży, które już nic nie tną lub do przeprofilowania kąta ostrza, nr 600 do stępionych ostrzy pozwoli nam uzyskać ostrość roboczą (czyli cięcie kartki) i nr 1200 do wyostrzenia na „brzytwę”. Wymiary takiej osełki to: długość 20-25cm, szerokość 5-7cm. Jeżeli chcemy zrobić terenową osełkę to wymiary wynoszą: około 10cm długości i 2cm szerokości. Ostrzymy na mokro polewając co jakiś czas wodą, aby nie dopuścić do wyschnięcia papieru, na mokro będziemy ostrzyć też na kamieniu.

Ruch ostrzenia:

Przed ostrzeniem moczymy osełkę w wodzie parę minut, w trakcie nie pozwalamy wyschnąć osełce, aby się nie ślizgała podkładamy pod nią gumę np. z dętki. Szlifujemy najpierw jedną stronę, aż na całej długości z drugiej strony powstanie zadzior tzw. drut, sprawdzamy to przejeżdżając paznokciem albo palcem w poprzek ostrza (nie robimy tego wzdłuż bo się skaleczymy), jeżeli drut nie powstanie na całej długości ostrzymy dalej nóż po całości (nie robimy tego tylko na odcinku gdzie nie powstał drut), zmieniamy stronę ostrza i szlifujemy do powstania drutu, po tym ostrzymy na zmianę raz z jednej strony, raz z drugiej, aż zlikwidujemy drut. Następny etap to zmiana osełki na mniej szorstką i od początku powtarzamy szlifowanie.Kąt ostrza w nożu terenowym powinien wynosić 40 stopni, czyli przykładamy do osełki pod kątek 20 stopni z każdej strony, w nożach kuchennych natomiast kąt ostrza powinien wynosić 30 stopni, czyli po 15 na stronę, oczywiście 2 stopnie więcej czy mniej nie robią dużej różnicy.

Naukę ostrzenia najlepiej rozpocząć od noży kuchennych lub jakiś z bazaru, których nie szkoda, wpierw trzeba się nauczyć utrzymywać stały kąt (to jest podstawą w ostrzeniu), dopóki się tego nie nauczymy trzeba dać sobie spokój z rozważaniami czy jest to 10 stopni czy 20, uważam, że najlepiej zamalować np. markerem ostrze i patrzyć czy równo farba się ściera.

Jeśli ściera się tylko przy samej krawędzi to znaczy, że ustawiliśmy ostrze pod za dużym kątem do osełki, jeżeli sama krawędź pozostaje zamalowana to kąt jest za mały, ostrze prowadzimy powoli nie śpiesząc się dociskamy delikatnie (jeżeli będziemy dociskać mocno to i tak szybciej nie naostrzymy a tylko osełka będzie się szybciej zużywać). Jak już naostrzymy wszystkie dostępne noże kuchenne, będziemy wiedzieć jak należy ustawiać nóż względem osełki, trochę trudniej sprawa się ma, jeżeli będziemy chcieli przeprofilować kąt ostrza, bo na przykład fabryczny będzie źle wyprowadzony i gołym okiem będzie widać, że z jednej strony ostrza jest bardzo duży kąt, a z drugiej bardzo mały. Zaczynamy od wyrysowania na kartce odpowiedniego kąta, mierzymy szerokość klingi (na rysunku odcinek A), mierzymy odcinek B, który jest odległością grzbietu klingi do osełki.

Trzeba pamiętać jak już naostrzymy nóż, aby nie dopuszczać do zbytniego stępienia co zaoszczędzi nam wiele pracy, jak nóż się lekko stępi parę pociągnięć na najbardziej miałkiej osełce i znowu ostry jak brzytwa, ja już nawet nie pamiętam kiedy używałem do noży kuchennych osełki, jak widzę, że są lekko przytępione parę pociągnięć na kubku i po sprawie.

5-liczba komentarzy w “Ostrzenie noża

  1. Witam serdecznie!
    Mam taki problem. Kiedyś został mi w spadku nożyk składany (chyba firmy Topex). Nic specjalnego, ot ostry solidny wół. Niestety służył mi w pracy do przecinania wielu taśm syntetycznych i się stępił. Wziąłem go do domu w celu naostrzenia. Kupiłem do tego tanią osełkę również firmy Topex. Wiem, że to tandetne sprzęty, ale nie chciałem inwestować w nic droższego. Okazało się, że nóż ma fatalnie wyprowadzony szlif! Teoretycznie jest to szlif płaski, częściowy, ale jak się okazało faktycznie jest niemal wklęsły i za cholerę nie mogę go naostrzyć. Ponadto grubość klingi jest znaczna. Próbowałem go ostrzyć, ale za każdym razem jest coś nie tak. Wczoraj spędziłem dwie godziny na jego ostrzeniu i efekt jest taki, że nóż jak tępy był tak jest. Szlif udało mi się już poprawić na płaski, ale nadal przy samej krawędzi tnącej robi się buła. Ni chcę używać żadnych szlifierek mechanicznych. Proszę o radę. Nóż jest ze stali “stainless” no name, a osełka jest dwustronna. Będę wdzięczny za pomoc.
    Pozdrawiam

    P.S. W razie czego mogę zrobić zdjęcia.

  2. Może ten nożyk jest jeszcze do uratowania, jeżeli wujek nie rozhartował ostrza, możesz się przejść do jakiegoś zakładu gdzie ostrzą narzędzia.

  3. swego czasu poprosiłem wujka, coby mi podostrzył na szlifierce mojego crkt m16-13z. efekt – leży teraz głęboko w szufladzie, bo nie mogę na niego patrzeć po tym zabiegu, a nie wirzucam go, bo mam sentyment :) no i oczywiście jest tępy, tak jak był… a może i bardziej :)
    dobry tekst. zastanawiałem się nad zakupem tych cholernie drogich ostrzałem, ale najpierw zobacze jak to się robi z tym papierem ściernym – ciekawy patent.
    szczęśliwego nowego roku!

Dodaj komentarz